Co dalej z Szyj i daj szyć innym?


Bez kategorii / poniedziałek, 10 sierpnia, 2020

Witanie się po ponad rocznej przerwie jest jak zaczynanie od nowa – lekki dreszczyk emocji, palec wskazujący zaraz zawiśnie w bezruchu nad „opublikuj”, a ja nerwowo przetrę pot z czoła. Emocje godne piętnastego sezonu polskiego serialu typu tasiemiec, bo czy ktoś mnie jeszcze pamięta? Ale do rzeczy – jeśli jeszcze gdzieś tu czasem się pałętacie, a nazwa bloga budzi lekki uśmiech w kąciku ust, zapraszam Was do czytania dalej.

Przerwa blogowa zbiegła się z moim uczestnictwem w Kwalifikacyjnym Kursie Zawodowym – półtorej roku szycia w doborowym towarzystwie! Jednak za tą przyjemność oddałam wolne weekendy, przeplatane z tygodniami rozkręcania swojej własnej działalności gospodarczej, zwanej szumnie „moją firmą”. A więc firma ma się dobrze, pacjenci dopisują, weekendy się zwolniły, więc me serce owiała tęsknota. Za czym? Za pisaniem!

Dałam sobie kilka tygodni na przegadanie ze sobą tematu (przynajmniej nikt mi nie przerywał) i doszłam do wniosku – czas wrócić z emerytury. Tak więc możecie oliwić maszyny i zacierać rączki, będziemy działać. Nie obiecuję systematyczności, ale na pewno możecie raz na jakiś czas liczyć na nowy post.

A co w planach?

Przede wszystkim poruszymy dużo aspektów technicznych szycia. Kieszenie, rękawy, mankiety, plisy i obłożenia – wszystko po kolei rozpracujemy, szlifując te wszystkie szczegóły, które sprawiają, że projekt jest szczególny, nietuzinkowy i godny noszenia go z prawdziwą, nieskrywaną dumą.

Na pewno będzie też więcej ubrań i „dużych” projektów, niż maskotek i wszelkich „przydasi”. Kurs ośmielił mnie w szyciu kolejnych części garderoby, dzięki czemu coraz częściej mój outfit składa się z własnych projektów niż kupionych. I to często w duchu upcyklingu różnych materiałów, który uprawiałam z dumą, zanim stało się to modne 🙂

Co za tym idzie – nie będzie już nowych szablonów do pobrania. Zanim jednak ze złością naciśniesz „X” w prawym górnym rogu, wiedz, że ta decyzja jest przemyślana bardziej, niż przyjęcie oświadczyn mojego męża 🙂 Niestety, ale bardzo często widziałam, jak z udostępnionych przeze mnie szablonów ludzie szyją produkty na sprzedaż, na co ja, jako twórca zgody nie wyraziłam. Do tego – internet jest pełen szablonów, na bazie których możemy działać, zarówno Wy, jak i ja. Przygotowanie szablonu do pobrania to też bardzo dużo pracy od strony technicznej, na którą mam deficyt czasowy dość mocno zaznaczony – a jeśli mam wybierać między gładzeniem linii w programie graficznym czy snem, wybieram miękkość poduszki pod moją głową 🙂

Wciąż zastanawiam się, czy poruszać tematy o charakterze lifestyle – lubię pisać o relacjach, rodzicielstwie, tym co mnie po ludzku rusza i potrzebuje ujścia. Nie musząc podejmować decyzji w tym momencie, rzucę tylko „zobaczymy”. Chyba, że macie swoje zdanie na ten temat, to nie zawahajcie się go użyć poniżej.

Tak więc witajcie z powrotem. Jestem Ewa i szyję, by nie zwariować ze swoją codziennością 🙂 A Ty?

Wszystkie moje wpisy powstają z zaangażowaniem i chęcią, dlatego jeśli spodobał Ci się ten post, byłoby mi niezmiernie miło gdybyś zostawił/a ślad swojej obecności w komentarzu lub udostępnił/a go innym, za co z góry dziękuję!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *