Odnowiony leżak DIY, czyli czy ktoś widział wiosnę?


DIY tutoriale / niedziela, Kwiecień 23rd, 2017

Tak bardzo tęsknię za wiosną. Ale taką prawdziwą, kiedy można iść na spacer bez czapek i rękawiczek. Gdy można pooddychać głęboko, bez obawy złapania kolejnego zapalenia zatok. Wypić kawę na balkonie, nie trzęsąc się z zimna…

A skoro o balkonie mowa, będzie w tym roku zupełnie inaczej. Zmiany będą wywołanie samowolką ogrodniczą zarządu wspólnoty, który w pień wyciął nasz piękny winogron, za powód podając brak zielonych liści w okresie styczeń – luty oraz plan odnowy elewacji w najbliższym czasie. Serce bolało, zwłaszcza gdy wujek Google rozwiał moje nadzieje na wychodowanie podobnych rozmiarów rośliny w donicy.

Czekając na wiosnę, postanowiłam zregenerować leżak, przewracający się po kątach. Stan wyjściowy prezentował się następująco:

Jak widać, stan stelaża nie był zły, gorzej z porwaną i wyblakłą tapicerką. Bez wyrzutów sumienia wzięłam nożyczki i zrobiłam to co było konieczne. Od razu zrobiło mi się cieplej na sercu! Na nową tapicerkę wybrałam matę, zakupioną kiedyś w SH za całą złotówkę.

Zaczęłam od obcięcia overlockiem postrzępionego brzegu.

Zawinęłam do wewnątrz, tworząc tunel o szerokości 15 cm. Wolałam dać więcej luzu, dla lepszego użytkowania. Zszyłam podwójną stębnówką (mam nadzieję, że wytrzyma) 🙂

Rozprasowałam i zawołałam męskie posiłki, posiadające śrubokręt.

Pierwszy test wytrzymałości przebiegł pomyślnie! 🙂

Jak widzicie, materiał jest szerszy niż jego poprzednik – zastanawiałam się, czy warto go zwężać. Na szczęście duch lenistwa przekonał mnie, by sobie darować i dzięki temu dziecko nie wpada z kończynami i krzykiem rozpaczy w dziury między tapicerką i stelażem.

 

Jest wygodnie, jest miło, a za oknem wciąż jest zimno. Efekt końcowy lekko ocieplił moje wnętrze, ale do prawdziwej wiosny jeszcze daleko. Mam nadzieję, że wszyscy się doczekamy!

Wszystkie moje wpisy powstają z zaangażowaniem i chęcią, dlatego jeśli spodobał Ci się ten post, byłoby mi niezmiernie miło gdybyś zostawił/a ślad swojej obecności w komentarzu lub udostępnił/a go innym, za co z góry dziękuję!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *