Niezawodny sposób na wszystkie nerwy domowe. Zastosuj od dziś!


lifestyle / wtorek, Luty 14th, 2017

Generalnie nie obchodzę Walentynek. Ale przy okazji rozdmuchanego przez centra handlowe święta kiczu i czekoladek postanowiłam podzielć się z Wami czymś, czego uczę się w ostatnim czasie. O niezawodnym sposobie na wszystkie nerwy domowe. Przetestowany na dwóch mężczyznach w wieku 32 i 3 lata. Działa na obu. Chcecie go poznać?

Każdy człowiek ma swoje potrzeby. Potrzebę zaspokojenia głodu, poczucia bezpieczeństwa, akceptacji, przynależności do grupy – można wymieniać i wymieniać. Nie mówię o potrzebie posiadania nowego auta, ale o fundamentach naszego jestestwa. Teraz porównajmy nasze potrzeby ze sposobem wychowania, który był w użyciu 30 lat temu, zwany pieszczotliwie zimnych chowem. Jasne, nie wszyscy sztywno trzymali się zasad i były matki, które kierowane instyktem zaspokajały podstawowe potrzeby emocjonalne swojego potomstwa, ale generalnie dzieci miały być grzeczne. Jakim sposobem – mniej istotne, liczył się cel. Piszę to bez żalu, albowiem rodzice nasi działali w najlepszej wierze, kierowani miłością, stając i tak w liberalnej pozycji względem swoich rodziców. Takie czasy, taki model wychowania. Dziś mamy internet, psychologów, mnóstwo poradników, chustonoszenie, co-sleeping i wychowanie bezstresowe.

I dorosły te dzieci, stworzyły swoje związki i rodziny, a potrzeby pozostały. W większej lub mniejszej mierze, niezaspokojone. Niestety, czasu nie cofniemy, ale świadomość sytuacji może naprawić wiele w naszych relacjach.

Przypomnij sobie sytuacje, w których zdażyło Ci się dziś stracić równowagę, podnieść głos lub „terapeutycznie” zaklnąć pod nosem? Masz? A teraz pomyśl: w tej stresowej sytuacji podchodzi do ciebie bliska Ci osoba (mama, przyjaciółka, chłopak, mąż, syn – wybierz właściwe) i po prostu Cię przytula. Bez słowa.

Przetestowałam. Głównie na sobie. Działa w większości przypadków, chociaż amerykańscy naukowcy mogliby podważyć moją metodologię badań. Ale jedno jest pewne – wprowadzenie większej ilości przytulania nikomu nie zaszkodzi. Spróbujesz?

Ps. Zastanawialiście się kiedyś, skąd popularność akcji typu „free hugs”? 🙂

Wszystkie moje wpisy powstają z zaangażowaniem i chęcią, dlatego jeśli spodobał Ci się ten post, byłoby mi niezmiernie miło gdybyś zostawił/a ślad swojej obecności w komentarzu lub udostępnił/a go innym, za co z góry dziękuję!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *