Największe kłamstwa na temat macierzyństwa, w które uwierzyłam


lifestyle / niedziela, Lipiec 17th, 2016

Wiecie, że niedawno minął rok od momentu, gdy Bunio pojawił się w naszym domu? Gdy patrzę wstecz, widzę w ile nielogicznych teorii ślepo wierzyłam i gdzie mnie/nas to doprowadzało. Chcę tylko podkreślić jedno – każde dziecko jest inne. To co działa/nie działa u nas, w innych rodzinach może funkcjonować idealnie. Jeśli jesteś młodą mamą, tatą, masz już dorosłe dzieci lub nawet o nich jeszcze nie myślisz – zapraszam Cię do czytania.

IMG_20160717_214847

Kłamstwo nr 1. Noszenie na rękach rozpieszcza.

Na początku był to mój największy problem, jak robić wszystko z dzieckiem na rękach. Mnóstwo frustracji spotęgowane wmawianiem mi, że szkodzę bo rozpieszczam. Bo daję mu do zrozumienia, że może mnie terroryzować płaczem i humorami, a przecież tak nie wolno! Taaaaaa…. Wiele dzieci po prostu potrzebuje kontaktu fizycznego z najbliższą mu osobą, ba – wielu dorosłych (ja!!) ma identycznie. W naszej sytuacji było to wręcz jak komplement, uznanie nas godnymi zaufania.

Kłamstwo nr 2. Nie wstawaj w nocy, popłacze – przestanie!

Wiecie, że nie oglądam żadnych horrorów ani thillerów? Potem mam duży problem ze spaniem, śnią mi się historie lepsze od scenariuszy filmowych. Ja, prawie 30 letnia osoba, nie umiem odróżnić w swojej podświadomości prawdy od fikcji. Więc co dopiero dziecko? Ile razy potrafi się przestraszyć w ciągu jednego dnia? Ile stresów zbiera i przechowuje ta mała główka? Nie mówiąc o obudzeniu się w środku nocy, gdzie dziwne cienie lub odgłosy mogą budzić jego niepokój. Czasem się zdarza, że kilka razy w nocy wstajemy do Bunia, tylko po to by mu powiedzieć, że jesteśmy obok. Gdy poczuje naszą obecność spokojnie zasypia dalej, bez rozkręcania płaczliwych histerii.

Kłamstwo nr 3. Po co mu tłumaczysz, przecież i tak nie zrozumie!

Kiedy rodzi się świadomość dziecka? Kiedy logiczne myślenie? A kiedy zaczyna rozumieć ciąg przyczynowo – skutkowy? Nie mam zielonego pojęcia. Zresztą, przy tak różnym tempie rozwoju, można zamknąć to w sztywne ramy? Nie wiem. Ale wiem, że warto tłumaczyć. Po co? Chociażby, żeby okazać swoje zainteresowanie dziecku. Znasz sytuację, gdy młodociany osobnik rozwala zabawki i terroryzuje inne dzieci w piaskownicy, a mama nie odrywając wzroku od telefonu, bezskutecznie upomina swoją latrośl? W takiej sytuacji wolę zabrać Bunia i posadzić go na ławce, tłumacząc spokojnie sytuację. Często okazuje się, że chce po prostu mojej obecności, takiej pełnej, a nie tylko między odpisywaniem na kolejne maile.

Kłamstwo nr 4. Bezstresowo wychowanie? Klapsem, klapsem go!

I tu dotykam bardzo drażliwego tematu. Osobiście myślę, że warto budować szacunek nie poprzez strach i groźby. Sama często łapię się na tym, że w nerwach krzyczę o kolejnych karach, kiedy Bunio już nawet nie pamięta co zrobił źle. A z drugiej strony – bezstresowe wychowanie też przynosi często efekty trudne do opanowania w późniejszym wieku. A może by tak po środku? Z jednego i z drugiego zaczerpnąć to co dobre? Zamiast kary wymierzanej w gniewie, może by pokazać dziecku opanowywanie swoich emocji? Nie mówię o pobłażaniu. Warto wytłumaczyć, że zachowanie dziecka ma swoje konsekwencje. Gdy Bunio oskubał moje begonie, całe moje opanowanie poszło w las i skończyło się na awanturze. Czy pomogło? Kilka dni później, powtórka sytuacji. Już spokojniej, chociaż w środku wrzało i piekliło się wszystko, starałam się wytłumaczyć jak jest mi smutno z powodu zniszczenia. Jak na razie tak begonie mają się dobrze.

Kłamstwo nr 5. To jeszcze w pieluszce? I śpi z Wami w łóżku? Wstyd!

Tylko dla kogo wstyd? Dla nas, że według kogoś jesteśmy nieudolnymi rodzicami, bo nie wyrzucamy Bunia z łóżka, gdy potrzebuje naszej obecności? Może jestem dziwna, ale ja lubię w nocy przytulać się do M. i strasznie źle mi, gdy go nie ma. A że pielucha? Czy latanie dziecka na golasa i obsikiwanie wszystkich kątów jest rzeczywiście skutecznym odpieluchowaniem? Jak dla mnie – nie. Sukcesem jest, gdy dziecko sygnalizuje potrzebę i załatwia ją (a przynajmniej próbuje) w określonym miejscu. Więc ja poproszę o nie wpędzanie rodziców w poczucie wstydu z powodu różnego tempa rozwoju ich dziecka. Jakoś nie mogę sobie wyobrazić 15sto letniego Bunia w pieluszce, budzącego się koło nas rano 🙂 Tak więc spokojnie, na wszystko przyjdzie czas.

*Edit: od kilku nocy Bunio śpi sam. Rano, gdy wstaje, pokazuje na swoje łóżko i oświadcza z dumą: „sam ja!” 🙂

Ciesz się tym, że jesteś mamą/tatą małego dziecka. I daj mu szansę na bycie małym dzieckiem, nie wymagaj od siebie i dziecka niewiadomo czego, bo córka siostry szwagra ciotki sąsiadki to w tym wieku to dawno już to robiła. Odpuść i ciesz się chwilą. Tym, że jesteś nieodłączną częścią codzienności swojego dziecka i to właśnie z tobą chce odkrywać świat.

Wszystkie moje wpisy powstają z zaangażowaniem i chęcią, dlatego byłoby mi niezmiernie miło gdybyś zostawił/a ślad swojej obecności w komentarzu.

2 Replies to “Największe kłamstwa na temat macierzyństwa, w które uwierzyłam”

  1. Podpisuję się pod tym co napisałaś wszystkimi kończynami 🙂
    Mój adoptowany Synuś ma teraz 2 lata i 3 miesiące i to, że nadal chce być noszony i przytulany jest dla nas cudowne. Przychodzi do naszego łóżka prawie każdej nocy nad ranem i to, że budzi się obok nas sprawia całej trójce ogromną frajdę, reagujemy na każde wezwanie w nocy jeśli sie zdarzy. Jeszcze w pieluszcze, tak. Moja siostra ma z tym chyba większy problem niż my 🙂 Tłumaczymy, tłumaczymy i tłumaczymy i nagle sie okazuje, że owszem, rozumie. Nasz duży mały chłopczyk, największa duma i radość 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *