Z koszuli (nie)męskiej powstała… bluzka. Bluzka – katorga.


DIY tutoriale / czwartek, Czerwiec 16th, 2016

Ależ zaskoczyłyście mnie swoją kreatywnością! Pomysłów na recykling (nie)męskiej koszuli było wiele, niektóre chyba nawet wprowadzę w życie. Ale najbardziej za serce ujęła mnie Milena, z której komentarza muszę zrobić sobie listę do zrobienia 🙂 A nagrodą będą podkładki pod kubek, świeżo spod igły, w ilości sztuk dwie, na romantyczną poranną kawę (poproszę o przesłanie adresu na maila lub FB).

IMG_20160616_142459[1] IMG_20160616_142532[1]

Owa koszula już ponad rok czekała w głębi szafy, najpierw jako materiał na piękną dziewczęcą sukienkę. A skoro wyszedł nam Bunio, moja zdobycz za całe 1zł poszła w zapomnienie. Niedawno odkopana, z powodów porządkowych, przez kolejne tygodnie wisiała w kolejce „do zrobienia”. Więc się przeprosiłyśmy i oto co nam wyszło.

Po pierwsze – koncepcja. Prosta bluzka (taka najprostsza z najprostszych), z guzikami z tyłu i kieszonką z przodu. Jako kanwę do dalszego działania wybrałam mój najukochańszy wykrój z Papavero, do pobrania tutaj. I zaczęły się schody. Okazało się, że mam trochę za mało materiału. Uff, głęboki oddech. Podejście drugie, z tym wykrojem poszło łatwiej. Skroiłam, między kabanosem a poszukiwaniami wozu strażackiego (jak można zgubić zabawkę, z którą dziecko nie rozstaje się od dwóch dni, na zamkniętej przestrzeni?), wykąpałam i uspałam Bunia. Pełna nadzei usiadłam do maszyny.

Po zszyciu zaszewek, ramion i szwów bocznych poleciałam do lustra. No ok, jakoś jeszcze nie powaliło mnie z nóg, ale to dopiero początek – idźmy dalej. Wszyłam rękaw, poszłam mierzyć – ciągnie z pleców. Nie mam pojęcia dlaczego, bo wykrój już sprawdzony i wcześniej tak nie miałam. Może ktoś ma logiczne wytłumaczenie?

Już miałam rzucić ją w kąt, zamknąć w najdalszej szufladzie, z której nie ma zazwyczaj powrotu, ale wtedy zjawił się On. Mój ukochany wszedł po coś do pokoju szyciowego, rzucił okiem na wieszak i zawołał: „jaką fajną bluzkę szyjesz!”. A on nie z tych, z którymi można rozmawiać o najnowszych trendach, niekończących się potrzebach obuwniczych i dlaczego ta torebka nie pasuje do tych butów, mimo że oba elementy są w kolorze czarnym. Tak więc niesiona nowym przypływem energii skończyłam ją. Moją bluzkę – katorgę.

IMG_20160614_133301IMG_20160614_132440[1]IMG_20160614_132456[1]IMG_20160614_132510[1]

Zapięcie z tyłu pełni funkcję bardziej ozdobną niż praktyczną. Z kieszonki w końcu też zrezygnowałam. Za to dodałam dużo stębnówek i wykończenie dekoltu szarą bawełną. Przód jest kilka centymetrów krótszy niż tył. Po dokładnym rozprasowaniu nawet już przestała ciągnąć w plecach. Dzisiaj nawet mi się podoba!

Na koniec – filozoficzna puenta. Tak więc moi drodzy, w szyciu (i życiu) nie zawsze idzie łatwo, nie wierzcie zdjęciom na portalach społecznościowych. Na blogach zawsze wszystko wygląda cudnie (szczególnie na tych wnętrzarskich, gdzie okazuje się, że można żyć z dziećmi, zwierzętami i milionem świeczek w totalnej harmonii, nie zakłóconej drobiną kurzu czy zaburzeniem symetrii). A jak jest naprawdę? Tylko my, po drugiej stronie komputera, znamy prawdę 🙂

2 Replies to “Z koszuli (nie)męskiej powstała… bluzka. Bluzka – katorga.”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *