Mój adopcyjny Dzień Matki, czyli nie bójmy się rozmawiać


lifestyle / czwartek, Maj 26th, 2016

„O, jaki ładny synek! Nawet nie wiedziałam, kiedy byłaś w ciąży!” – dawno niewidziana znajoma pochyla i uśmiecha się nad Buniem. „Bo ja nie byłam w ciąży, wiesz?” – mówię z lekkością i uśmiechem. I cisza. Szok, który wywołałam w umyśle owej istoty jest tak wielki, że daję jej chwilę. Potem albo sto pytań lub taktowna zmiana tematu.

 DSCF9893

Często zastanawiam się, dlaczego ludzie boją rozmawiać o adopcji. Jakby był to temat tabu. Z drżeniem w głosie pada pytanie, czy mu kiedyś powiemy prawdę… Przecież ma prawo wiedzieć. Tak samo, gdy ktoś ściszonym głosem pyta o naszą bezpłodność. „Tak, nie możemy mieć dzieci” brzmi gorzej niż opowiadania o grzybicach przyniesionych z basenu czy kolorze wydzielin z nosa.

Chciałam mieć piątkę dzieci. No, chociaż trójkę. Ale życie napisało nam inny scenariusz. W Polsce 25% par ma problemy z płodnością. Tak więc jak masz troje rodzeństwa, to statystycznie jedno z was nie będzie mogło mieć dzieci lub będzie mieć problem z zajściem w ciążę. Dlatego tym bardziej cieszę się, że nasz syn dał mi przywilej bycia mamą. Że M. dał mi oparcie w chwilach smutku. A Bóg – siłę i pokorę, by czerpać radość z tego co mam.

Rozmawiajmy. Pamiętam, jak w okresie czekania na cud bolało mnie, że wszyscy dookoła wiedzieli, ale woleli rozmawiać o przysłowiowej pogodzie. A ja chciałam, żeby ktoś powiedział, że będzie dobrze. Przytulił i pocieszył. Nie obiecywał, że na pewno się uda i tylko jak przestanę myśleć to od razu będę w ciąży. Czasem w ciężkich chwilach potrzebujemy wsparcia, że nie wiemy jak będzie, ale dasz sobie radę. Jesteś silna, masz kochającego męża, razem przez to przejdziecie. Bóg się o was troszczy i ma dla was plan.

A na koniec kilka słów, czego absolutnie nie mówić. Mój osobisty hit, który długo słyszałam: „bo wy tylko pracujecie i nie macie czasu na dzieci, a zobaczycie potem nie będzie tak łatwo!” – ściskało serce, wywracało flaki i sprawiało, że miałam chęć użyć argumentów siły fizycznej do wyrażenia swojego zdania. Tak jak nazwanie mnie karierowiczką, wygodnicką, itp. Na drugim miejscu: „a liczysz dni płodne? wiesz że coś takiego jest, prawda?” – o raju, znam chyba wszystkie strony internetowe o tej tematyce. Na podium uplasowało się wspomniane wcześniej: „bo za dużo myślisz! to trzeba nie myśleć, tylko działać”, wypowiadane przez osoby, które zbyt często wyłączały swoje myślenie. Tak chciałam usłyszeć: „Modlę się o Was i czekam z Wami na Wasz cud. Gdy przyjdzie czas znajdziecie odpowiedzi.”

Dziś moja wymodlona odpowiedź wstała o 6 (syndrom dnia wolnego) i skacze po moim brzuchu, śpiewając całą mocą swych małych płucek – czy można chcieć więcej? <3

8 Replies to “Mój adopcyjny Dzień Matki, czyli nie bójmy się rozmawiać”

  1. Takim ludziom należy wybaczyć, gdyż nie myślą co czynią…
    Nadal będę trzymać za Was kciuki, bo CUDA się zdarzają, tylko nie znam danych statystycznych jak często 😉
    Tymczasem życzę wspaniałego Dnia Matki, który i tak mamy codziennie 🙂

    1. to niestety dość częste zjawisko, mało się mówi o temacie – tymbardziej mało empatii naokoło dla bezdzietneych 🙂 A z codziennością Dnia Matki – święta prawda, czy nie jesteśmy szczęściarami? 🙂 🙂

  2. “– Zapewniam was – odpowiedział Jezus – że jeśli będziecie mieć prawdziwą wiarę, pozbawioną zwątpień, to nie tylko z drzewem figowym tak zrobicie. Możecie nawet rozkazać tej oto górze: „Unieś się i rzuć w morze!” – a uczyni to. O cokolwiek poprosicie z wiarą, to otrzymacie.”
    ‭‭Mateusza‬ ‭21:21-22‬ . Wiele może modlitwa sprawiedliwego!! Kochani życzę Wam , abyście nie tracili wiary w Cud! Bóg na wszystko ma Swój cudowny plan! Zostaniecie obdarzeni kolejnym cudem i ja bede Was wspominać w modlitwach. Bóg jest Bogiem cudów! Uściski dla Sebastianka!

  3. Część ! Właśnie odkryłam Twój blog, choć wcześniej pewnie tu bywałam. Lubię szyć, a adopcji myślę – mamy córkę chorą na genetyczną śmiertelną chorobę, ryzyko powtórki w przypadku kolejnej ciąży wysokie. Marzę o rodzeństwie dla Ani, ale boję się, że jeśli trafimy na chore dziecko (co jest wysoce prawdopodobne), po prostu nie dam rady. Chętnie bym pogadała, jeślibyś kiedyś chciała. Pozdrawiam i uściski dla Bunia:)

    1. Dziękuję za Twój komentarz 🙂 Wyobrażam sobie, że nie macie łatwo. Jeśli chciałabyś, napisz na maila (ewakbrzozowska@gmail.com), chętnie dowiem się czegoś więcej o Waszej rodzinie, Twoich obawach i realiach adopcji 🙂 Skarbnicą wiedzy jest portal Nasz Bocian – mnóstwo przydatnych informacji, również wypowiedzi ekspertów. Pozdrawiam Cię ciepło 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *