Dziecięco – psia miłość, czyli czy warto mieć psa przy małym dziecku


lifestyle / niedziela, Marzec 13th, 2016

Wszyscy mówili, że jesteśmy nienormalni. Że nie przy naszej pracy, trybie życia, wyjazdach, małym mieszkaniu. Ale zrobiliśmy po swojemu. I tak, prawie 2 lata temu pojawiła się w naszym domu ona, Melania, najbardziej nienormalne, nadpobudliwe szczenię jakie widziałam.

IMG_20160313_203326[1]

Nikt tak naprawdę nie wiedział dlaczego. Przecież najpierw pownno być dziecko, potem jak już byłby dom, to może pies. Ale na dziecko musieliśmy cierpliwie czekać. Comiesięczne wylewanie łez, często w samotności, bo M. daleko… to było za dużo. Tak więc M. któregoś dnia wziął szczeniaka. Moje lekarstwo, żeby nie zamknąć się w czterech ścianach ze swoimi smutkami. Dzięki tej małej wariatce miałam motywację, by rano wstać, ubrać się, spotkać się z ulubioną sąsiadką. Jak się okazało, jej droga do macierzyństwa też nie była prosta. Jak dobrze było po prostu porozmawiać, o życiu i o pierdołach.

Na szkoleniu w ośrodku adopcyjnym mniej lub bardziej delikatnie zasugerowano nam, że może mamy o jednego psa za dużo. Auć! I to był ten motywator, dzięki któremu postanowiłam, że dam radę. Ja nie dam rady? 🙂

No i się zaczęło. Chcecie wiedzieć jak wygląda życie z psem i małym dzieckiem? A może zastanawiasz się nad czworonogiem dla swojego potomstwa?

Przygotuj się na jedno. Sierść. Wszędzie. Na ubraniach, skarpetkach, meblach, dywanach. Nawet na naczyniach w kuchni (tak, mam nawyk płukania wszystkiego, co stoi w dolnych szafkach). Ale, ale – nagle okazuje się, że możesz zostać mistrzem odkurzacza! Nie straszne jest ci 85m, nie straszne biegające dziecko. A propost dziecka – jemu też kup odkurzacz, w końcu – czym skorupka za młodu… 🙂 No i w końcu, po 27 latach ciężkiej i mozolnej pracy moich rodziców nauczyłam się chodzić w kapciach.

No i te wydatki. Tu właśnie przewracam oczami. Więcej wydaję na „drobne przyjemności” – M! te chipsy, te co lubimy! – niż na psa. W naszym przypadku nie jest to więcej niż 100zł miesięcznie. Czy jest to dużo czy mało, nie wiem. Wiem natomiast, że można zmniejszyć te koszty, kupując np. 15kg worki karmy, o które będziesz potykać się przy każdym wyjściu na balkon.

Jedno jest pewne, Mela jest najlepszym kumplem naszego syna. W hierarchi ważności tuż po rodzicach, przy każdym wyjściu dostaje buziaki. Trochę mu zazdroszę, bo ze swojego dzieciństwa pamiętam tylko pająki i myszy, grasujące w naszym nowowybudowanym mieszkaniu.

A czymże jest spacer? Czystą przyjemnością uczestnictwa w rajdzie terenowym. Bunio woła że chce smycz. Daję dziecku smycz, uprzednio przezornie zaczepiając ją o stelaż wózka. Wszystko idzie gładko, no może szybko, ale dzięki Bogu chodniki są w standardzie europejskim. Do czasu, aż Mela zauważy kota. I niech wtedy będą dzięki za jaką taką siłę mięśni. Uff, dojechaliśmy do sklepu. Psa wiążemy przed, idziemy po zakupy. Nagle w połowie naszej drogi woła jakaś kobieta: „o matko!” i widzę tę swoją bestie z rozwianym włosem na uszach, pędzącą do nas, między półkami pampersów, tuż za alejką z papierem toaletowym. Dobra, udało nam się zapłacić i spakować, dać Buniowi herbatnika, a psa spętać na smyczy. Wchodzimy do klatki. Najpierw zakupy. Kurs drugi wózek. Potem dziecko. Cały czas modlisz się, by nie zaczepić się o to nadpobudliwe stworzenie/skaranie Boskie albo smycz. Udało się! (wciąż jestem wdzięczna Bogu za możliwość zamieszkania na parterze, bo na drugie piętro musiałam brać wszystko na siebie – dosłownie) 🙂

Pomimo wylania gorzkich żali i przejścia bardzo nieobojętnie nad trudami codzienności nie oddałabym naszego psa nigdy. Bo po całym dniu walki wręcz przyjdzie ten kudłak i przytuli się (oczywiście obdarzając cię sierścią), popatrzy swymi maślanymi oczami. I wiesz, że jesteś dla niego najważniejszym człowiekiem na świecie.

2 Replies to “Dziecięco – psia miłość, czyli czy warto mieć psa przy małym dziecku”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *