Czym różni się 20-stka od 30-stki?


lifestyle / środa, Luty 24th, 2016

Do stworzenia tego wpisu popchnęło mnie jedno, tragiczne w skutkach, zdarzenie. Supermarket, dział kosmetyków, szukam kremu do twarzy. Jak zawsze wśród produktów do cery przetłuszczającej się (jak u każdej nastolatki). Trafiam na coś, co w jednej chwili zburzyło spokój mojej duszy:

IMG_20160224_181312

Myślę sobie, spanikowana i roztrzęsiona: „o mamo, przecież ja mam już prawie 30! Czy to już?” Tak, to prawie już. Skłoniło mnie to do pochylenia się nad tematem i odpowiedzenia samej sobie na pytanie: czym się różni 20-stka od 30-stki?

Po pierwsze już wiesz, po co jest weekend. Po całym tygodniu pracy nadchodzą dwa dni, kiedy masz czas na najważniejsze: sprzątanie. No i oby się tylko wyspać. A jeśli wyjść wieczorem, to tylko i wyłącznie autem. Najlepiej na coś ciepłego i pysznego. Biegać po mieście w cienkich rajstopkach przy mrozie, chłodzie, wietrze lub/i śniegu?! Zapomnij kobieto!

A propos jeżdżenia – już wiesz, jakie powinno być wymarzone auto. Oszczędne. Przecież ktoś musi tankować, naprawiać, serwisować, ubezpieczać. Wiesz już, że nie kupisz sobie nigdy nowego Volvo V40 w kolorze Ocean Blue. Raczej Golfa z przyzwoitym przebiegiem. A najlepiej rodzinne kombi, w końcu gdzieś musisz zmieścić zakupy, wózek, fotelik, rowerek dziecięcy, no i psa.

A jeśli potrzebujesz poprawić sobie nastrój, nie pójdziesz już wydać kwoty równej tygodniowym zarobkom na sukienkę, którą nałożysz może raz w życiu. Dlaczego? Mimo, iż sukienka jest przepiękna, wiesz że zjedzą Cię wyrzuty sumienia. Bo przecież mogłabyś za te pieniądze kupić buty dla Bunia, spodnie dla M., wór karmy dla psa i środki do sprzątania mieszkania. Po drugie – wiesz, że to i tak nie poprawi Ci humoru. Tak więc ze łzami w oczach pędzisz tym swoim kombi rodzinnym do domu, by miłość (albo dwie) Twojego życia przytuliła Cię i powiedziała, że jest ok. A ty jesteś najlepsza.

A skoro znasz swoją wartość, nie przejmujesz się (zazwyczaj) cellulitem czy rozstępem. Ważne, że mieścisz się w jeansy z poprzedniego sezonu i nie dostajesz zadyszki wchodząc na drugie piętro. Jesteś w formie.

Do tego wszystkiego należy dorzucić fakt, iż naprawdę doceniasz ludzi. Może nie mam wielu przyjaciół. Ale tych co mam będę też mieć za 10 lat. I (mam nadzieję) za 20. Dlaczego? Masz więcej wyrozumiałości, zaczynasz rozumieć że życie jest szare, a nie czarno-białe. Wiesz, na kogo możesz liczyć, kto modli się o Ciebie. Nawet jeśli przez 2 miesiące nie możecie spotkać się na kawę. I zdajesz sobie sprawę z odpowiedzialności, jaką jest czyjeś zaufanie.

Może jeszcze nie mam 30-stki. Ale wiem, że będzie o niebo lepsza niż 20-stka! 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *